niedziela, 29 grudnia 2013

italiano

Chłodny przełamał się świt, wstałam by z trudem się wzbić nad ten pejzaż tak blady i senny czy wciąż jeszcze pamiętasz mnie? Miasto się budzi ze snu, swą twarz odsłania leniwym gestem, z dachów srufnęły gołębie, czy wciąż jeszcze pamiętasz mnie?
Kiedyś mnie uczyłeś jak silną być i nie żałować niczego co już stało się, lecz wiedz, że nie jest łatwo mi, gdy dziś powtarzam Twoje słowa. Czy wciąż pamiętasz jeszcze mnie?

Coś we mnie pękło na pół , przeszyło dreszczem gdy gdzieś ostatnio na Twoje natknęłam się zdjęcie, czy wciąż jeszcze pamiętasz mnie? Kiedyś mnie uczyłeś jak silną być i nie żałować niczego co już stało się (niczego co już stało się). Lecz wiedz, że nie jest łatwo mi, gdy dziś powtarzam Twoje słowa. Czy wciąż pamiętasz jeszcze mnie? Czy pamiętasz , czy pamiętasz , czy pamiętasz jeszcze mnie wciąż pamiętasz czy pamiętasz, czy pamiętasz jeszcze mnie?

Rozkołysały się dni, rozlały rzeką wezbranych wspomnień, aaaa, aaaaa...
Kiedyś mnie uczyłeś jak silną być i nie żałować niczego co już stało się (niczego co już stało się). Lecz wiedz, że nie jest łatwo mi, gdy dziś powtarzam Twoje słowa Czy wciąż pamiętasz jeszcze mnie?
Czy wciąż jeszcze pamiętasz?

 _
Życie jest bolesne. Zbliża się rok dwa tysiące czternasty! Powinnam to napisać miesiąc temu albo wcześniej, kiedy by mi się zachciało, nie byłby błąd. Przeczytałam u kogoś, że życzenia są głupie, nie szczere i kiczowate, moje są. I mimo, że zawsze mam z nimi problem, postanowiłam sobie złożyć, na Nowy Rok i równocześnie WAM.
mniej bólu, rozczarowań, łamania, kłamstw, ufania innym, uległości, może mniej wymiotowania i łez, nadziei? chyba raczej mniej, mniej wyrzutów sumienia o tak., złych decyzji, ranienia innych, utraty innych i wiary, mniej facebooka i kłopotów, a czego więcej? uśmiechu, spotkań i wszystkiego po czym wyjdę cała/wyjdziemy cali.

piątek, 13 grudnia 2013

o-ho

nie podobają mi się tak duże odstępy tutaj, ale nie wiem jak to naprawić;/ blog ogar! a tymczasem

naprawdę nie mogę przestać... ale poprawiło mi to bynajmniej dziś samopoczucie, cały dzień czułam mdłości.
jutro są AMNESTY, więc mnie nie będzie, może dopiero poniedziałek. nie mogę się doczekać :) obym się nie zawiodła..

 -
Patrząc daleko w przestrzeń nie widziałam nic, próbował dostrzec powietrze coś ulotnego jak puszek z dmuchawca unoszący się na powietrzu, jak ptak. Spuściłam wzrok na ławkę, na wyryte w pomarańczowym drewnie inicjały i wyznania miłości. Ile z nich przetrwało, ile się wykoleiło na nie oznakowanych zakrętach życia? Ile kłódek zaczepionych na mostach, ile jest symboli miłości i oddania? Czy to coś zmienia?

Do you still believe in love?

czwartek, 12 grudnia 2013

balla



Ona:
Chodzę w deszczu,
między kroplami.
Gwiazdy są nade mną,
księżyc oświetla twą twarz.
Wyciągam dłoń,
chwytam w nią słona łzę.
Spoglądam w twoją twarz,
ale ty jesteś nade mną.

Kałuża jak lustro, pęka i się trzaska.
Odłamki kaleczą moje ciało,
wpadają do mych oczu.

Bierzesz mnie w ramiona,
szepczesz – „Kocham Cię”,
ale ja tego nie słyszę.
Widzę Cię z inną.

Jak kropla rosy ześlizgująca się z źdźbła
uwalniam swe ciało.
Biegnę.
Twój krzyk zagłuszony przez grzmot
otula mnie niczym koc pełen kolców.

Zielony perski dywan tuli mnie do snu.
Płacz błękitnego sufitu łagodzi palące rany.
Powiew różanych krzewów otula mnie ja delikatny jedwab.
Zamykam oczy nic już nie czując…

On:
Stoję na peronie,
ściskając odłamek.
Odłamek życia,
które straciło swą cenę.
Odeszłaś.
Bo byłem zbyt wpatrzony w nasze odbicie.
Odbicie w którym byłem z inną,
a ty byłaś szczęśliwa.

Hałas zbliżającego się końca,
rozmowy niewtajemniczonych,
kalejdoskop barw bez połysku.

Rzucam cząstkę życia na parkiet,
unoszę się w powietrzu,
widzę twą twarz przepełnioną bólem.
Spadam.
Trzaskam lustro.

Czerwona barwa zalewa me pole widzenia.
Wzdycham zapach różanych krzewów.

Hałas jest coraz bliżej…

„Nie rób tego” – słyszę,
widzę i czuję.
Stoisz obok w mym śnię,
ale ty odeszłaś.
Dlatego robię krok nic już nie czując…


to mi się najbardziej podoba :) wiem, że to będzie boleć...

środa, 11 grudnia 2013

klik

tak dawno mnie tu nie było, od września... dopiero wczoraj weszłam, bo wszędzie BLOGI BLOGI BLOGI BLOGI BLOGI BLOGI a mój czeka. dodałam dwa wiersze, które omawialiśmy na lekcji, są piękne, ale moja klasa psuje atmosferę. miałam też czas by przejrzeć zawartość postów i... mało w nich mnie, dużo muzyki, ale to tylko dlatego, że muzyka dobrze oddaje nastój w którym właśnie pisałam i przynajmniej troszeczkę pomaga. a po drugie mało tekstu, nie lubię pisać o czymś co gdzieś już i tak jest, bez sensu kopiuj wklej. chociaż i tak jak coś swojego napisze to już jest napisane innymi słowami, teraz nie ma czegoś czego już nie ma :< smutne, może kiedyś najdzie mnie refleksja (mimo wszystko to słowo mnie śmieszy) i chęć, żeby coś więcej o tym. postaram się pisać częściej, takie postanowienie adwentowe :)

napisałam kiedyś kilka hm.. o ile tak to można nazwać, wierszy. po jednym na dzień? :)



Kliknięcie cierpienia
Jedno kliknięcie,
jedno słowo przepowiadające cierpienie
zaowocowane szczęściem dwojga ludzi.
Rozjarzone oczy,
chęć poznania osoby z naprzeciwka.
Pragnienie odkrycia tajemnicy serca,
sny splecione z marzeniami,
o przyszłości która nas niszczy.
Uczucie ciepła gdy jesteśmy blisko,
jednak oddalenie tam gdzie nie sięgamy.
Nasze oczy widzące aluzję,
grę przeznaczenia.
Dlaczego musimy tego doświadczyć?
Bańka ze złotym pyłem
dająca nam tyle szczęścia,
zmieniająca się w kopułę z czarnym dymem,
dusząca nas.
Pęknięcie,
powiem rzeczywistości rozsypujące nasze sny,
zostawiające rysę we wspomnieniach.
Chwila…
Ból wzajemny przez kabel połączony,
jeden świat, dwa miejsca osób cierpiących.
Nasze życie jak konstelacja gwiazd
to wybór ścieżek,
nie zawsze słusznych.
Jedna spadająca gwiazda,
dwa marzenia,
czy aby takie same?
Czas nam odpowie…

jest najgorszy. nigdy go nie lubiłam. i, żeby wyprostować to są 'wiersze' napisane w 1, 2, raczej już nie w 3 klasie gimnazjum...

wtorek, 10 grudnia 2013

what now


Między nami nic nie było!
Żadnych zwierzeń, wyznań żadnych,
Nic nas z sobą nie łączyło
Prócz wiosennych marzeń zdradnych;

Prócz tych woni, barw i blasków
Unoszących się w przestrzeni,
Prócz szumiących śpiewem lasków
I tej świeżej łąk zieleni;

Prócz tych kaskad i potoków
Zraszających każdy parów,
Prócz girlandy tęcz, obłoków,
Prócz natury słodkich czarów;

Prócz tych wspólnych, jasnych zdrojów,
Z których serce zachwyt piło,
Prócz pierwiosnków i powojów
Między nami nic nie było!


Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę,
Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę;
Jednakże gdy cię długo nie oglądam,
Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam;
I tęskniąc sobie zadaję pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?

Gdy z oczu znikniesz, nie mogę ni razu
W myśli twojego odnowić obrazu?
Jednakże nieraz czuję mimo chęci,
Że on jest zawsze blisko mej pamięci.
I znowu sobie powtarzam pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?

Cierpiałem nieraz, nie myślałem wcale,
Abym przed tobą szedł wylewać żale;
Idąc bez celu, nie pilnując drogi,
Sam nie pojmuję, jak w twe zajdę progi;
I wchodząc sobie zadaję pytanie;
Co tu mię wiodło? przyjaźń czy kochanie?

Dla twego zdrowia życia bym nie skąpił,
Po twą spokojność do piekieł bym zstąpił;
Choć śmiałej żądzy nie ma w sercu mojem,
Bym był dla ciebie zdrowiem i pokojem.
I znowu sobie powtarzam pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?

Kiedy położysz rękę na me dłonie,
Luba mię jakaś spokojność owionie,
Zda się, że lekkim snem zakończę życie;
Lecz mnie przebudza żywsze serca bicie,
Które mi głośno zadaje pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czyli też kochanie?

Kiedym dla ciebie tę piosenkę składał,
Wieszczy duch mymi ustami nie władał;
Pełen zdziwienia, sam się nie postrzegłem,
Skąd wziąłem myśli, jak na rymy wbiegłem;
I zapisałem na końcu pytanie:
Co mię natchnęło? przyjaźń czy kochanie?



chyba nie trzeba niczego mówić. ciężko jest się do czegoś przekonać, jeśli jest kilka uczuć w jednej osobie, jakby kilka osobowości. kazali mi wszystko wykrzyczeć... chyba w lustro, prosto w oczy.. na prawdę ciężko być szczerym ze sobą, ja nie umiem. a co potem? całe życie jedną z wielu...

piątek, 6 września 2013

znów

- Czemu tak biegasz? Nie! Nie zrywaj tego. O popatrz jaki teraz jest biedny.
- Zaniosę go do domu i wstawię do wody.
- Teraz zwiędnie i tak. Nie biegnij tamtędy! O jak zaraz dziadek złoi pupę, że mu poniszczyłaś krzewy. Już? Chodź, usiądź koło mnie. Co Ty znów wyprawiasz?
- Daje upust swojej energii, bo mam jej za dużo.
- Bieganiem? Kto Ci to naopowiadał. Lepiej tu siadaj i przestań wydziwiać. Widzisz to drzewo, dziecko?
- To? Widzę?
- Jest tak samo stare jak ja, zniosło nie jedną porywistą wichurę, burzę czy mglisty poranek.
- A słoneczny dzień?
- Oby to nie jeden.
- Mhm.
- Człowiek był taki młody a taki głupi. Gdybym teraz miał ten młodzieńczy zapał i wigor a rozum dzisiejszy, byłbym przeszczęśliwy.
- Dlaczego byłeś głupi, dziadku? Bo ja nie jestem głupia!
- Tam u góry, pod koroną, gdzie wiatr najmocniej trzepocze liśćmi a gałęzie z utęsknieniem wyciągają się ku wolności, jest serce.
- Serce? Drzewa nie mają serc, dziadku!
- Oh!, dziecko. Nie takie serce, wyżej! O, o tam!
- Ty je zrobiłeś? Tak? Bardzo wysoko. Jak tam wszedłeś?
- Lata temu, drzewo młode było i człowiek był młody, ale taki naiwny.
- Dlaczego byłeś naiwny?
- Dziecinna zabawa. By okazać swą wieczną miłość wyryłem inicjały, twojej babci i moje. Co mówisz? Starym, zardzewiałym gwoździem mojego dziadka.
- Ach! Widzę! Niewyraźne…
- Bo stare, kiedyś było ładne.
- Jak wszystko!
- Ty, ty! No, a teraz wyblakło jak nasza miłość.
- Przecież kochasz moją babcię i dzięki temu jest moja mama, i ja!
- Ale to nie jest ta namiętność i pasja, ten ogień co dawniej, dziecko.
- Nieprawda! Wasza miłość jest tak ogromna jak z ziemi do tego serca, tak solidna jak te korzenie, które dotykam, z roku na rok coraz silniejsza. Taka piękna!
- Taka mała rzecz a pokrzepia stare serce...
- Właśnie.
- A niech to, masz raję dziecko!
- Zawsze mam rację, dziadku!
- Pamiętaj, że byle błahostki, zrobione własnymi rękami mogą spowodować uśmiech na twarzy a w pamięci pozostaną na wiele lat.
- Będę pamiętać! Dziadku?
- Mój stary druh! Musiałeś go dotknąć, kto by pomyślał, że nasze uczucia, babci i moje są tak trwałe i wieczne jak w dzień w którym ów serce wyryłem… To było marzenie i nieuchwytna mrzonka, a jednak pochwyciłem ją i zachowałem.

Powroty są okropne, a mój był dwa tygodnie temu... Niesamowite, byłam święcie przekonana, że tydzień temu, ale wtedy zaczęła się szkoła a b. musiał mnie znów opuścić na kilka długich i ponurych miesięcy. Znów zaczęły się poranne bóle brzucha, mokre ręce i stres każdego cholernego dnia.

niedziela, 23 czerwca 2013

niezwykła msza

Wstałam, zjadałam, ubrałam się i poszłam do kościoła na dwunastą, taka monotonia niedzielnego poranka, ale coś się zmieniło. Zbliżając się do kościoła zauważyłam przez okno poruszające się chorągwie, co wydało mi się dziwne, gdyż suma zawsze jest wcześniej. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam sześciu księży wchodzących na ołtarz, tak, zdecydowanie coś było nie w porządku. Msza przebiegała normalnie, dopóki w kościele nie zabrzmiał głos nieznajomego księdza wygłaszającego kazanie - kazał nam wyobrazić sobie listopadowy dzień, ludzi siedzących na przystanku zaczytanych w książki i gazety, nie zwracających na nic uwagi. Autobus pełny anonimowości i nagle kierowce wstającego, który mówi, że nie pojedzie dopóty nie zaczniemy ze sobą rozmawiać, zwracać uwagę na innych i wszystko wokół. Ksiądz tak samo jak ten kierowca, zatrzymał się, "ja nie żartuje, zróbcie to, popatrzcie w lewo, uśmiechnijcie się, powiedzcie coś miłego..." - grzmiał głos kapłana.Poczułam wtedy taką swobodę i przynależność, że mimo, że wszyscy jesteśmy inni, to wciąż jesteśmy ludźmi...
Nawiązując do tego, chciałabym wam przytoczyć fragment mojego pamiętnika, kiedy również odczułam społeczną solidarność "(...) dzisiaj w kościele było jakoś inaczej. Lepiej. Pomyślałam, że jakby dach się zawalił to będzie dobrze, bo jesteśmy wszyscy razem. Być może nie które osoby się nienawidzą lub kochają, ale to nie ma znaczenia, bo byliśmy w kościele pw. św. Józefa."
Wracając do mszy, to jeszcze jedno zdarzenie utkwi mi w pamięci na wiele lat, może na całe życie. Blisko mnie stała kobieta z dzieckiem w wózku i co jakiś czas dawała dziewczynce paluszki. Niektórzy rodzice spacerowali ze swoimi dziećmi, podobnie jak ta kobieta ze swoją córką. Przeszły obok mnie i dziewczynka zatrzymała się koło wózka, pokazując paluszkiem "mniam", no co matka dziecka w wózku wyciągnęła woreczek z paluszkami i poczęstowała dziewczynkę. Właściwie to nic takiego, mała rzecz, ale ile razy takie małe rzeczy, przejaw dobroci są ważniejsze niż te duże? Pamiętam jak kiedyś podczas komunii kobieta na wózku próbowała zwrócić na siebie uwagę księdza, gdyż dzieliły ich schody. Wtedy pewien chłopiec podszedł do kapłana i powiedział, że jeszcze tamta pani na dole.

wtorek, 18 czerwca 2013

słowo

" - Ach, wy ludzie, mądrzy! - zawołałem ze śmiechem. - Namiętność! Pijaństwo! Szał! Z jakąże obojętnością i spokojem wygłaszacie te słowa? "

  Człowiek chyba nigdy nie zastanawia się nad głębszym znaczeniem słowa. Każdy wie co określa słowo ciężko czy lekko, bynajmniej na tyle na ile je poznał, ale zastanówmy się. Jedno zwykle słowo, po prostu słowo wypowiedziane przez kogoś na ulicy, w gwarze innych rozmów, hałasie przejeżdżających aut ma takie samo znaczenie co w ustach osoby konającej w pustym pomieszczeniu? Słowo to słowo - powie jeden a ja się spytam - Czy nastolatek uczący się na sprawdzian, zamknąwszy książkę, wypowie słowo ciężko, ma na myśli to samo słowo co czarnoskóry mężczyzna, mdlejący z głodu i pracujący by zapewnić byt rodzinie? Szaleństwo, tak często używane słowo, ale czy ktoś naprawdę wie co się pod nim kryje? Jeśli nie przeżyjemy znaczenia słowa naprawdę, znamy tylko jego skorupę, powierzchowne znaczenie. Wypowiadamy je z obojętnością jak każde inne - dzień, stół, drzwi - nie mając pojęcia to przeżywa osoba, która nie umie znaleźć innego określenia na swój stan, jak właśnie to słowo...


bajka

W ogrodzie rosła róża. Zakochał się w niej wiatr. Byli zupełnie
różni, on – lekki i jasny, ona – nieruchoma i ciężka jak krew.
Przyszedł człowiek w drewnianych sabotach i gołymi rękami zerwał
różę. Wiatr skoczył za nim, ale tamten zatrzasnął przed nim drzwi.
- Obym skamieniał – zapłakał nieszczęśliwy. – Mogłem obejść cały
świat, mogłem nie wracać wiele lat, ale wiedziałem, że na zawsze czeka.
Wiatr rozumiał, że aby naprawdę cierpieć i kochać, trzeba być wiernym.

- Zbigniew Herbert

Tak oto dzisiejszego, upalnego dnia przedstawiam wam jeden z moich ulubionych wierszy. Można go interpretować na wiele sposobów, doszukiwać się aluzji i drugiego dna. Ja podsumowuje ten wiersz jednym zdaniem - Nie doceniamy tego, co mamy, dopóki tego nie stracimy.

środa, 12 czerwca 2013

jestem głupia

Jestem głupia. Nie wierzysz? To ci udowodnię. Nie potrafię wymienić po kolei wszystkich epok, nie wiem czym się charakteryzują, nie wiem co zakładała filozofia Platona, nie wiem kto otrzymał Nagrodę Nobla ani Oskara, nie wiem kim był Charles de Gaulle ani kiedy sprowadzono krzyżaków do Polski, nie wiem dlaczego Albert Einstein jest bardziej znany od innych fizyków, nie umiem ładnie, poprawnie się wypowiadać, nie słucham Nirvany ani nie mam ukształtowanego gustu muzycznego czy filmowego, podobają mi się filmy, które dla znawców są idiotyczne, można mnie zagiąć w każdej dziedzinie, nie można ze mną porozmawiać na każdy temat, nie umiem wyrażeń algebraicznych a fizyka mnie przeraża, nie umiem napisać wypracowania z angielskiego, nie interesuje się polityką i nie wiem jak się nazywa Minister Finansów, czytam tanie książki mało znanych artystów i nie znam słynnych pisarzy, aktorów czy reżyserów, nie wiem gdzie są położone niektóre państwa, nie znam stolic ani rzek, ani gór, ani mórz, czytam głupie gazety i oglądam telewizor w którym lecą m.in. debilne reklamy, piję, przeklinam, nie uczę się na błędach, nie doceniam tego co mam, nie rozumiem wielu ludzi, nie potrafię zinterpretować wiersza ani piosenki, czasami nie rozumiem co czytam, nie mam bogatego słownictwa, nie umiem obronić swoich racji ani wytaczać argumentów, jestem naiwna i łatwowierna, łatwo można mnie wykorzystać, jednym z większych moich problemów jest znalezienie odpowiedniego stroju rano...

poniedziałek, 10 czerwca 2013

inny

Wyobrażacie sobie kogoś takiego na ulicy, przechodzącego się ze sklepu do sklepu, robiącego zakupy, siedzącego na ławce...?
Oczywiście chodzi o włosy.
To takie dziwne. Przeglądając katalogi, oglądając zdjęcia z jakieś sesji i widzieć kobietę z takimi włosami, nie zrobi dla nas żadnej różnicy. Nie zwrócimy uwagi, w przeciwieństwie do sytuacji, gdybyśmy mieli minąć taką kobietę na ulicy. Zwracamy uwagę na to co jest inne? Boimy się zmiany? Podziwiamy tego kto jest na tyle odważny by pokazać siebie?


Cause it's cold outside, when you're coming home
Cause it's hot inside, isn't that enough?

niedziela, 2 czerwca 2013

gdy zaświeci słońce

Przenosimy się do:





Krasnobrodu! Jest to urzekające miasto położone na terenie Krasnobrodzkiego Parku Krajobrazowego a tym samym na malowniczym Roztoczu. Nie będę was zanudzać jego historią, chociaż jest bardzo ciekawa, samo powstanie Kapliczki na Wodzie jest niezwykłe (powyżej), ale nie taki jest mój cel. Chciałam wam zaprezentować działający na tym terenie i nie tylko, zespół folklorystyczny - Wójtowianie. Tworzą go kobiety i mężczyźni, bardzo sympatyczni z resztą;) Ostatnio, na majówce miałam okazję uczestniczyć w ich 20-leciu, dzięki czemu zostałam posiadaczką płyty: "Wójtowianie Gdy zaświeci słońce..." A oto moje dwa ulubione kawałki:
http://w575.wrzuta.pl/audio/01gMwWcyOR4/pietruszka_-_wojtowianie_34
http://w575.wrzuta.pl/audio/9TLMOK5l8mS/podanie-_wojtowianie_34
Resztę możecie posłuchać: http://www.wrzuta.pl/tag/w%C3%B3jtowianie

Cieszcie się i tańczcie, życie jest zbyt krótkie na troski!

Z góry przepraszam za błędy, które mogły się tutaj wkraść.

sobota, 1 czerwca 2013

dwa fragmenty

Nie bardzo wiedząc co dzisiaj napisać, postanowiłam wam zaprezentować dwa fragmenty mojej książki nad którą bez przerwy pracują. Oto one (mam nadzieję, że się wam spodobają):
1.
Bolała mnie głowa. Ręce miałam zdrętwiałe a oczy oślepiały czerwone neony.

Leżałam przywiązana do łóżka w dusznym pomieszczeniu. Wszędzie było pełno jakby mgły. Nie wiedziałam gdzie jestem a co gorsza nie wiedziałam co się stało z Jarkiem. Co oni mu zrobili? Nawet nie chciałam myśleć, nie umiałam.

Kiedy znowu się ocknęłam. Zobaczyłam przed sobą czerwone drzwi z czarną klamką. Chciałam się podnieść, ale nie mogłam. Piekły mnie oczy. Czemu tu jest tak czerwono?

Może ja trafiłam do piekła? To by wyjaśniło ten kolor i mgłę.Po obu stronach łóżka było pusto, tylko ten czerwony kolor. Właściwie to wyglądało jak pomieszczenie na miotły i inne tego typu rzeczy, tylko, że teraz całe wolne miejsce zajmowało łóżko na którym ja leżałam całkiem naga…

Drzwi się otworzyły a do środka wszedł Cyprian. Uśmiechał się od ucha do ucha. Przeczołgał się do mnie i ściągnął swoje majtki. Próbowałam krzyknąć, ale z moich ust wydobył się tylko jęk, kiedy na mnie opadł. Odwróciłam wzrok i zaczęłam cicho łkać.

Nie wiem ile to trwało, nie wiem co się potem ze mną działo, ale obudziłam się oparta o śmietnik w jakimś zaułku. Poczułam się jak śmieć, który ktoś wyrzucił. Zaczęłam płakać, nie mając pojęcia jak to przerwać. 


2.
Bolała mnie już ręka od przerzucania kanałów, nic ciekawego nie leciało dziś w telewizji. Podniosłam się z kanapy, akurat skończył się popcorn, zobaczę co robi Daniel.
Oblizując palce weszłam do kuchni.
- Daniel – zawołałam i… zamarłam.
Mężczyzna odwrócił się od zlewu gdzie zmywał naczynia. W ręce trzymał talerz, który spowijała zielona piana, zielone ręce, zielona woda… Zobaczyłam twarz ojca.
- Posprzątałaś już? – zapytał.
- Tatusiu, ale ja się jeszcze bawię…
- Nie pyskuj! Kazałem ci posprzątać! Już ja cię oduczę pyskowania – złapał mnie zielonymi rękami i postawił przy zlewie. – Masz nie wyparzoną buźkę.
Poczułam mdłości, w głowie zaczęło mi się kręcić. Łzy i smarki w nosie. Cała się trzęsłam, nie nie nie, tylko nie to! Proszę!
- Tatusiu!
Ale ojciec był nieugięty, objął mnie nogami, wyrywałam się. Szybko usiadł na mnie, wykręcając mi ręce. Złapał za płyn i przytrzymał mi głowę. Gwałtownie wcisnął gwint butelki do moich ust. Ohydna maź zaczęła je wypełniać, starałam się jak mogłam ją wypluwać, ale ojciec mocno ściskał moje wargi.
- Pij.
Dławiłam się, mięta wypełniała moje płuca, oblepiając język, zęby.
Czułam silny nacisk na ramiona.
- Tato! – krzyczałam, ale z moich ust wydobywał się tylko bulgot i zielona piana.
- Karmen – cichy szept na tyłach podświadomości. – Spokojnie, uspokój się – głos dochodził jakby ktoś wołał z dna studni, nie słyszę, szeptałam. – Już dobrze – czyżby Daniel?
Zapomniałam o głosie, zalała mnie fala wspomnień. Moje ciało wisiało w próżni, nie pomożesz mi człowieku, kimkolwiek jesteś. Ogień, szkło, krew, płyn, szpital, piasek… Nie! – mój krzyk zdawał się niknąć w skomplikowanym wzorze na firance, kiedy czułam się taka jak ona. Jak firanka, śmieszne, prawda? Pełna dziurek, szwów, tak lekka, że powiewa jak wiatr zechce. Nie ma dla niej ratunku…
Poczułam metaliczny smak w ustach, potem uderzenie. Albo na odwrót?
- Karmen, nic ci nie jest? – zatroskany głos Daniela wyrwał mnie z… Nie wiem. Potarłam oczy, żeby coś widzieć, były mokre.
Zobaczyłam, że Daniel ściąga koszulkę, zwija ją w kłębek i przykłada do moich ust. Podniósł mnie delikatnie i posadził na swoich udach i przytulił do piersi, jak matka dziecko. Czułam ciepło jego torsu, to było takie przyjemne, ale… Nic nie rozumiałam. Dlaczego znalazłam się na podłodze – z tej perspektywy wszystko wyglądało inaczej –, dlaczego mam rozciętą wargę i dlaczego on mnie przytula?

wtorek, 28 maja 2013

Sasha Pivovarova

- rosyjska modelka i artystka.

Wczoraj pokazałam wam sesje zainspirowaną epoką wiktoriańską w nowoczesnym wydaniu, dziś ponownie ci sami artyści - modelka i fotograf - w nowej odsłonie, ale jakże niezwykle bajkowej.



I moje ulubione:

Więcej znajdziecie pod adresem:
http://fashiongonerogue.com/morning-beauty-sasha-pivovarova-by-mario-testino/
A o samej modelce możecie poczytać:
http://alemodelki.pl/id,46,Sasha-Pivovarova,modelki.html

poniedziałek, 27 maja 2013

epoka wiktoriańska

Niedawno, kiedy pisałam, że byłam na dwu tygodniowym wyjeździe w czasie majówki, odwiedziłam księgarnie w pobliskim mieście i kupiłam "w krainie BIAŁYCH OBŁOKÓW" Sarah Lark i wprawdzie jeszcze jej nie skończyłam, ale nie dlatego o niej wspominam, żeby ją tutaj zaprezentować. Otóż, akcja rozpoczyna się w 1852r. i jak każdy dobrze pamięta jest to okres, na który w Wielkiej Brytanii przypada panowanie królowej Wiktorii Hanowerskiej (1837-1901). Nie będę powtarzać tego co jest napisane w internecie, dlatego poniżej wstawiam linki dla chętnych, którzy są zainteresowani zgłębieniem wiedzy o epoce wiktoriańskiej:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Epoka_wiktoria%C5%84ska
http://www.sciaga.pl/tekst/26086-27-epoka_wiktorianska
http://kobietyihistoria.blogspot.com/2012/08/wiktoria-ma-dosc-miosci.html

"w krainie BIAŁYCH OBŁOKÓW" nie jest pierwszą książką, gdzie czytam o fascynującej epoce wiktoriańskiej - długich sukniach i gorsetach, dżentelmenach, zakazanej miłości i dobrej reputacji.





I jak można tego nie kochać? Aczkolwiek jestem przekonana, że znalazłabym tyle samo zwolenników jak i krytyków, sama nie jestem w stu procentach przekonana czy chciałabym żyć w tamtych latach. Każdy przejmował się opinią innych, każdy bał się wybuchnięcia skandalu a wychodzenie za mąż, częściej było z chęci pomnożenia swojego majątku niż z miłości.


Nawiązując do tematu, wczoraj znalazłam w internecie zdjęcia autorstwa Mario Testino, które zostały zainspirowane właśnie epoką wiktoriańską, oto kilka z nich:




Pozostałe zdjęcia możecie zobaczyć:
http://www.zeberka.pl/art.php?id=10676

wtorek, 14 maja 2013

to było

Stoję oparta o płot, zachodzące słońce grzeje moje nogi a leciutki wietrzyk rozwiewa włosy, czuje zapach drewna, które leży niedaleko. 
Widzę przed sobą może w postaci trawy, jeśli lepiej się przyjrzę zobaczę pajęczyny zbudowane przez cichych myśliwych.

w niedzielę wieczorem wróciłam z dwu tygodniowego pobytu na wsi, ale niestety czas był wracać. nie umiem się odnaleźć w tej miastowej atmosferze, chciałabym wrócić...

czwartek, 25 kwietnia 2013

ezoteryka

Ezoteryka czyli tak zwana wiedza tajemna, dostępna tylko dla tych wybranych, uprzywilejowanych lub tych, którzy przeszli inicjację. Ezoteryka obejmuje wszystkie zagadnienia dotyczące tego co pozamaterialne.



Niedawno skończyłam czytać powieść Andreasa Franza "myśliwy", i właściwie dzięki tej książce zaciekawiła mnie ezoteryka, a dokładnie rzecz mówiąc, w książce (którą gorąco polecam!) bardzo dużo mówiło się o horoskopach z ascendentem. Zaciekawiło mnie to i postanowiłam sprawdzić czy rzeczywiście coś takiego istnieje. I nie dość, że istnieje, to ku mojemu zaskoczeniu naprawdę się sprawdza, czytając opis swojego ascendenta zobaczyłam siebie.
Podaje wam strony gdzie możecie poznać swój ascendent:



 'Dziś już wiem, będziesz zawsze blisko mnie...'

wtorek, 23 kwietnia 2013

erotic

najbardziej erotyczne zdjęcie jakie miałam okazję spotkać w życiu, bynajmniej to mi najbardziej utkwiło w pamięci :)


za parę dni wyjeżdżam na dwa tygodnie, nie mogę się już doczekać! 

piątek, 19 kwietnia 2013

UWAGA!

UWAGA! UWAGA! UWAGA! UWAGA! UWAGA! UWAGA! UWAGA! UWAGA! UWAGA! UWAGA!
UWAGA!
Attention!

PETYCJA! PETYCJA! PETYCJA!
Petition!

KLIK-> http://www.change.org/petitions/stop-cooking-live-animals

PETYCJA PRZECIW GOTOWANIU ŻYWYCH ZWIERZĄT!
NIE BĄDŹ OBOJĘTNY!
Don't be indifferent! 

skutek

-  uwazasz ze samookaleczanie jest zle?
-  nie
- dlaczego nie?
tniesz sie?
- to że uważam , ze nie jest złe nie znaczy ze sie tne
- rozumiem, ale w koncu człowiek ktory uwaza ze to nie zle musial przezyc w zyciu cos przez co uwaza ze ten sposob odstresowania jest dobry
- to nie jest odresowanie, tylko ucieczka
- ogarnelam ze tu jest sie zupelnie anionimowy mozna powiedziec wszysto czego sie nie mowi nikomu bez konsekwencji
to ucieczka przed czym ?
to jest po prostu opkazanie sobie ze ma sie jeszcze nad czyms kontrole
nad bolem fizycznym
- też, ale skoro to robisz chcesz coś zapomnieć, a ból ci na to pozwoli, nie myśleć o nimczym , tylko skupić się na tym
- skupiasz się na bólu, a nie na porblemie. z drugiej strony możesz np nienawidzieć siebie, swojego ciała i chcesz sobie celowo zadać ból za to jakim się jest
 
Co o tym sądzicie?
Dla mnie jest to ostatnia deska ratunku, rozpaczliwe wołanie o pomoc, zapomnienie o bólu. Udowodnienie sobie, że jeszcze ma się nad czymś kontrolę. Tjw. Nie mówię, że samookaleczenie jest dobre, jest złe, ale cierpienie jest gorsze a to one sprawia, że się tniemy, tniecie się jest to tylko skutek głęboko zakorzenionego bólu.

Według Glorii Babiker i Lois Arnold:
Funkcje związane z radzeniem sobie i przetrwaniem:
- Regulacja napięcia i lęku
- Radzenie sobie z gniewem
- Unikanie
Funkcje związane z ja:
- Wzmożenie poczucia autonomii i kontroli
- Odzyskanie poczucia rzeczywistości
- Okazja do zaopiekowania się sobą
Funkcje związane z radzeniem sobie z własnym doświadczeniem:
- Demonstrowanie lub wyrażanie własnych doświadczeń traumatycznych
- Ponowne przeżywanie urazu
Funkcje związane z karaniem własnej osoby i byciem ofiarą:
- Karanie się
- Oczyszczenie
- Karanie prześladowcy
- Radzenie sobie z dezorientacją w sferze doznań seksualnych
Funkcje dotyczące relacji z innymi ludźmi:
- Komunikacja
- Karanie innych
- Wywieranie wpływu na zachowanie innych

  źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Samookaleczenie


sobota, 6 kwietnia 2013

odpowiedź

pod wpływem pewnego bodźca postanowiłam zadać jedno pytanie nieznajomych mi osobom, które brzmiało: jest coś gorszego niż śmierć osoby, którą się kocha?
a oto odpowiedzi:
od razu:
- nwm chyba nie
- Poznanie brzydkiej dziewczyny, chłopak
-  Niee, dziewczyna 14 lat
- nie wiem czy to gorsze ale kochać tą osobę i nie móc z nią być choć ta osoba zyje to tez boli, dziewczyna 16 lat
- Chyba nie., dziewczyna 16 lat
- nie..., dziewczyna 13 lat
- nie, dziewczyna 14 lat
- tak; ty
- nie?; nie jestes pewny/a?; nie bylam w tej sytuacji jeszcze
- nie, mężczyzna 22 lata
- chyba nie ma nic gorszego ;c, dziewczyna 17 lat
po krótkiej rozmowie:
- nie, dziewczyna 14 lat
- Nie, nie ma, chłopak 14 lat
- Chyba nie ;c Nie , nie ma nic gorszego . Moim zdaniem ., dziewczyna 15 lat
- jest, chłopak 22 lata
- Chyba nie, dziewczyna 16 lat
- Nie ma nic gorszego 3 lata temu takie coś w sumie przeżyłem- samobójstwo przyjaciela który był ze mną od czasów piaskownicy., chłopak 16 lat
- raczej nie ma, chłopak 19 lat

każdy myśli o tych odpowiedziach coś innego, nie będę ich komentować, żeby nie narzucać wam swoich poglądów.

piątek, 5 kwietnia 2013

szukając sensu

- czy życie jest sprawiedliwe? 
- nie sądzę. 
- chodźmy się napierdolić..

fałsz czy realia polskiego społeczeństwa?

taki trochę starość, ale klasyka ciągle w modzie :)

poniedziałek, 25 marca 2013

kolejna wizyta


' Zastanawiam się, jak wiele razy wybaczamy komuś tylko dlatego, że nie chcemy go stracić nawet jak ten ktoś nie zasługuje na nasze przebaczenie ' - jakby ktoś się nie mógł rozczytać.

tą kartkę parę dni temu znalazłam na ulicy, leżała i ją podniosłam. czasami warto.

Skinsowe love

PS. to nie moja ręka

niedziela, 24 marca 2013

Papieże




Czyż to nie piękne? Osobiście jestem bardzo wrażliwą osobą i wzruszają mnie niektóre sytuacje. Ta jest jedną z nich.
Spotkanie Benedykta XVI i Franciszka I
"Po powitaniu obaj papieże - panujący i emerytowany - udali się do kaplicy w Pałacu Apostolskim. Benedykt XVI chciał, by Franciszek usiadł przy honorowym klęczniku. Nowy papież wolał jednak usiąść w jednej ławce razem ze swym poprzednikiem. - Jesteśmy braćmi - powiedział papież Franciszek do Benedykta XVI." - http://www.se.pl/wydarzenia/swiat/spotkanie-papiezy-franciszek-i-u-benedykta-xvi_313750.html

sobota, 23 marca 2013

Love Lockdown


usłyszałam tą piosenkę oglądając Skinsów ( gdzieś musi być początek, dla niektórych to jest głupie. chodzi mi o to, że np. jest tekst piosenki, pod spodem komentarze i ktoś napisze, że usłyszał tą piosenkę, no jak w moim przypadku załóżmy, że w Skinsach i od razu ktoś sobie myśli, kto słyszał tą piosenkę wcześniej 'ja pierdolę'. ale w końcu gdzieś trzeba było to usłyszeć, czyż nie? żenujące! )
znowu wpadłam w wir oglądania, kiedy dziennie oglądam po 2-3 odcinki, stosunkowo mało, ale dla mnie wystarczająco, dłużej się będę cieszyć oglądaniem. Skinsów zaczęłam oglądać bodajże trzy lata temu, potem przestałam i chyba musiałam dojrzeć, żeby kontynuować. a teraz znów oglądam i jestem zakochana <3

'Never know enough, till it's over love'

a tak a propos to nie lubię Westa, ale nie trzeba kogoś lubić, żeby go słuchać, prawda? nie tylko w muzyce.

środa, 13 marca 2013

Eluveitie

w końcu jestem, albo niestety jestem, bo to się wiąże z wyjazdem ważnej osoby i nie wiem na jak długo, ale trzeba być dobrej myśli! po za tym jestem z siebie dumna, po raz pierwszy nie uroniłam ani łezki podczas pożegnania - nienawidzę ich! ale o tym koniec.

parę dni temu pisałam notatkę, ale w cudowny sposób mi przeszkodzono i muszę ją przełożyć a dzisiaj o moim nowym znalezisku! Eluveitie! powinnam podziękować mojemu kuzynowi, że słucha w aucie, jak to niektórzy mówią, "szarpidrutów", bo dzięki niemu poznałam tą grupę. Dzięki!



 
Eluveitie – szwajcarski zespół folk-metalowy, założony w 2002 roku. Ich muzyka to celtycki pagan-folk metal z wpływami melodic death metal. Muzycy oprócz gitar basowych, elektrycznych i perkusji wykorzystują też, tradycyjne, ludowe instrumenty, takie jak: dudy, skrzypce i lira korbowa. Cześć tekstów śpiewana jest martwym, starożytnym językiem galicyjskim.

środa, 6 marca 2013

Dzień kobiet

Z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet ( 8 marca ) parę słów. Oh, ciężko mi zacząć, tyle bym chciała napisać a nie umiem tego ładnie ubrać w słowa i uporządkować. Zacznę od tego, że Dzień Kobiet był obchodzony od wieków, od starożytności i obejmował każdą kobietę, młodszą, starszą, służącą, panią domu czy prostytutkę. W tym jednym dniu każdy zapominał o stanie majątkowym czy pozycji społecznej, bo wszystkie coś łączyło, wszystkie były kobietami i to było piękne, bo były sobie równe. Dziś obchodzimy te święto, żeby upamiętnić kobiety walczące o równouprawnienia. Jak nie wielu o tym pamięta! W XXI w tym dniu nawet malutkie dziewczynki dostają upominki, a ojcowie każą synom dawać kwiaty mamie! A przecież to są osobne święta, jest Dzień Dziecka, Dzień Matki, nie mieszajmy świąt Moi Drodzy, jest ich tyle, nawet tak absurdalnych jak Dzień ku czci treści żołądkowej czy Dzień Musztard. Niestety, z biegiem czasu zapominamy o prawdziwych ideach powstania niektórych świąt. Ludzkość coraz rzadziej szuka głębszego sensu w ciastku, zadowala się tylko jego kształtem. Być może jest to chybione porównanie, ale kto chciałby doszukiwać się czegoś w zwykłym, pospolitym ciastku? Kto chciałby poznać jego historię? Oczywistym odruchem jest zjedzenie go, podobnie jest ze świętami.

Pisząc to słucham Marillion - Kayleig, utwór jest jednym z kilku, który jest bardzo mi bliski i niejednokrotnie gdy go słyszę dostaję dreszczy.





niedziela, 3 marca 2013

reklamy

dzisiaj trochę muzycznie. chciałabym wam pokazać trzy najnowsze reklamy, które bardzo lubię, niestety jednej nie znalazłam po polsku, ale jak tylko się pojawi to ją wstawię. rytm disco, z jednym wyjątkiem :)


kredyt gotówkowy
w originale, Shazza - Bierz co chcesz


Golf. Das Auto
piosenka Depeche Mode - People are people 


i ostatnia reklama, domestos:
oryginał śpiewa, Samantha Fox - Touch Me, ale ja osobiście wolę jak śpiewa w duecie z Gunterem, dlatego wstawiam tą wersje.

sobota, 2 marca 2013

dwa

ponownie ja. zdecydowanie nie nadaje się do mieszkania w mieście, jestem stworzona do spokoju i natury, niczym nie skalanej przez człowieka, czystego powietrza i chodzenia na bosaka po trawie. budzenia się przez koguta i zapachu wsi. nie lubię tego zgiełku, przelewania wszędzie alkoholu i nocnego życia w mieście, całej tej brutalności.




film

dzisiaj na TV1 leciał bardzo fajny film, Legenda Johnny'ego Lingo. przyjemnie się na niego patrzy, można się odprężyć. opowieść o odzyskanej nadziei. naprawdę gorąco polecam.
mój ulubiony fragment, bardzo mi bliski...

i hipnotyzująca piosenka na koniec:

piątek, 1 marca 2013

rozrywka

jest mi bardzo, ale to bardzo zimno siedząc tutaj, przed komputerem pijąc gorącą herbatkę.
jakieś trzy tygodnie temu odkryłam ciekawą stronkę, gdzie można pisać z przypadkowymi nieznajomymi. oczywiście zdarzają się marginesy, ale zdarzają się też fajni ludzie z którymi można porozmawiać. polecam tą stronę http://6obcy.pl/, fajna rozrywka, można się pośmiać albo dowiedzieć ciekawych rzeczy o zupełnie innym świecie w jakim na co dzień żyjemy.

'żegnaj mi szczęście mój cudny śnie
serce rozbitkiem jest na morzu łez'

wtorek, 26 lutego 2013

bardzo źle

czy to coś złego, że każdy człowiek jest inny i nie chcę tego samego? czy to tak ciężko zrozumieć?


coś cudownego

niedziela, 24 lutego 2013

od początku

siedzę sama w swoim pokoju, na dworze robi się coraz ciemniej a mój sens życia jest coraz dalej:( nienawidzę pożegnać, końców... ale nie potrafię nic zrobić. zaczynam pisać po raz drugi bloga, mam nadzieję, że mi pomoże przetrwać te wszystkie dni samotności i tego wszystkiego, całego stresu, nerwów związanych ze szkołą, gdyż jutro po dwóch tygodniach ferii czas zatonąć z powrotem w szarej monotonii...


Rozłąka osłabia mierne uczucie, a wzmaga wielkie, jak wiatr gasi święcę a rozpala ogień.

- François de La Rochefoucauld