różni, on – lekki i jasny, ona – nieruchoma i ciężka jak krew.
Przyszedł człowiek w drewnianych sabotach i gołymi rękami zerwał
różę. Wiatr skoczył za nim, ale tamten zatrzasnął przed nim drzwi.
- Obym skamieniał – zapłakał nieszczęśliwy. – Mogłem obejść cały
świat, mogłem nie wracać wiele lat, ale wiedziałem, że na zawsze czeka.
Wiatr rozumiał, że aby naprawdę cierpieć i kochać, trzeba być wiernym.
- Zbigniew Herbert
Tak oto dzisiejszego, upalnego dnia przedstawiam wam jeden z moich ulubionych wierszy. Można go interpretować na wiele sposobów, doszukiwać się aluzji i drugiego dna. Ja podsumowuje ten wiersz jednym zdaniem - Nie doceniamy tego, co mamy, dopóki tego nie stracimy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz