napisałam kiedyś kilka hm.. o ile tak to można nazwać, wierszy. po jednym na dzień? :)
Kliknięcie cierpienia
Jedno kliknięcie,
jedno słowo przepowiadające cierpienie
zaowocowane szczęściem dwojga ludzi.
Rozjarzone oczy,
chęć poznania osoby z naprzeciwka.
Pragnienie odkrycia tajemnicy serca,
sny splecione z marzeniami,
o przyszłości która nas niszczy.
Uczucie ciepła gdy jesteśmy blisko,
jednak oddalenie tam gdzie nie sięgamy.
Nasze oczy widzące aluzję,
grę przeznaczenia.
Dlaczego musimy tego doświadczyć?
Bańka ze złotym pyłem
dająca nam tyle szczęścia,
zmieniająca się w kopułę z czarnym dymem,
dusząca nas.
Pęknięcie,
powiem rzeczywistości rozsypujące nasze sny,
zostawiające rysę we wspomnieniach.
Chwila…
Ból wzajemny przez kabel połączony,
jeden świat, dwa miejsca osób cierpiących.
Nasze życie jak konstelacja gwiazd
to wybór ścieżek,
nie zawsze słusznych.
Jedna spadająca gwiazda,
dwa marzenia,
czy aby takie same?
Czas nam odpowie…
jest najgorszy. nigdy go nie lubiłam. i, żeby wyprostować to są 'wiersze' napisane w 1, 2, raczej już nie w 3 klasie gimnazjum...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz