niedziela, 23 czerwca 2013

niezwykła msza

Wstałam, zjadałam, ubrałam się i poszłam do kościoła na dwunastą, taka monotonia niedzielnego poranka, ale coś się zmieniło. Zbliżając się do kościoła zauważyłam przez okno poruszające się chorągwie, co wydało mi się dziwne, gdyż suma zawsze jest wcześniej. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam sześciu księży wchodzących na ołtarz, tak, zdecydowanie coś było nie w porządku. Msza przebiegała normalnie, dopóki w kościele nie zabrzmiał głos nieznajomego księdza wygłaszającego kazanie - kazał nam wyobrazić sobie listopadowy dzień, ludzi siedzących na przystanku zaczytanych w książki i gazety, nie zwracających na nic uwagi. Autobus pełny anonimowości i nagle kierowce wstającego, który mówi, że nie pojedzie dopóty nie zaczniemy ze sobą rozmawiać, zwracać uwagę na innych i wszystko wokół. Ksiądz tak samo jak ten kierowca, zatrzymał się, "ja nie żartuje, zróbcie to, popatrzcie w lewo, uśmiechnijcie się, powiedzcie coś miłego..." - grzmiał głos kapłana.Poczułam wtedy taką swobodę i przynależność, że mimo, że wszyscy jesteśmy inni, to wciąż jesteśmy ludźmi...
Nawiązując do tego, chciałabym wam przytoczyć fragment mojego pamiętnika, kiedy również odczułam społeczną solidarność "(...) dzisiaj w kościele było jakoś inaczej. Lepiej. Pomyślałam, że jakby dach się zawalił to będzie dobrze, bo jesteśmy wszyscy razem. Być może nie które osoby się nienawidzą lub kochają, ale to nie ma znaczenia, bo byliśmy w kościele pw. św. Józefa."
Wracając do mszy, to jeszcze jedno zdarzenie utkwi mi w pamięci na wiele lat, może na całe życie. Blisko mnie stała kobieta z dzieckiem w wózku i co jakiś czas dawała dziewczynce paluszki. Niektórzy rodzice spacerowali ze swoimi dziećmi, podobnie jak ta kobieta ze swoją córką. Przeszły obok mnie i dziewczynka zatrzymała się koło wózka, pokazując paluszkiem "mniam", no co matka dziecka w wózku wyciągnęła woreczek z paluszkami i poczęstowała dziewczynkę. Właściwie to nic takiego, mała rzecz, ale ile razy takie małe rzeczy, przejaw dobroci są ważniejsze niż te duże? Pamiętam jak kiedyś podczas komunii kobieta na wózku próbowała zwrócić na siebie uwagę księdza, gdyż dzieliły ich schody. Wtedy pewien chłopiec podszedł do kapłana i powiedział, że jeszcze tamta pani na dole.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz