naprawdę nie mogę przestać... ale poprawiło mi to bynajmniej dziś samopoczucie, cały dzień czułam mdłości.
jutro są AMNESTY, więc mnie nie będzie, może dopiero poniedziałek. nie mogę się doczekać :) obym się nie zawiodła..
-
Patrząc daleko w przestrzeń nie widziałam nic, próbował dostrzec powietrze coś ulotnego jak puszek z dmuchawca unoszący się na powietrzu, jak ptak. Spuściłam wzrok na ławkę, na wyryte w pomarańczowym drewnie inicjały i wyznania miłości. Ile z nich przetrwało, ile się wykoleiło na nie oznakowanych zakrętach życia? Ile kłódek zaczepionych na mostach, ile jest symboli miłości i oddania? Czy to coś zmienia?
Do you still believe in love?
Dzięki za ocenę, twoje posty są świetne, myślenie.... zapro do mnie http://tajemnica-drugiego-swiata.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńDziękuję, że odwiedziłaś mój blog. Chodzi o twoją ocenę mojego bloga. Chcę tylko podkreślić, że piszę fanfiction, czyli wymyślone opowiadanie o znanej sławie ;) Co prawda jest to wymyślone, ale wątpię, żeby Ryan Reynolds zamieszkał w Polsce. Moich czytelników chciałabym jakby przenieść do Nowego Jorku, chciałabym, żeby poczuli tamtejsze klimaty. Z resztą o Douglass Street wiem bo tam mieszka moja ciotka i miałam okazję być u niej parę dni. Co prawda nie ma tam żadnego domu, same kamieniczki, ale trochę pozmyślałam... Co do postu - co to są Amnesty? XDD
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam!
http://recede-ryan-reynolds-fanfiction.blogspot.com/