czwartek, 12 grudnia 2013

balla



Ona:
Chodzę w deszczu,
między kroplami.
Gwiazdy są nade mną,
księżyc oświetla twą twarz.
Wyciągam dłoń,
chwytam w nią słona łzę.
Spoglądam w twoją twarz,
ale ty jesteś nade mną.

Kałuża jak lustro, pęka i się trzaska.
Odłamki kaleczą moje ciało,
wpadają do mych oczu.

Bierzesz mnie w ramiona,
szepczesz – „Kocham Cię”,
ale ja tego nie słyszę.
Widzę Cię z inną.

Jak kropla rosy ześlizgująca się z źdźbła
uwalniam swe ciało.
Biegnę.
Twój krzyk zagłuszony przez grzmot
otula mnie niczym koc pełen kolców.

Zielony perski dywan tuli mnie do snu.
Płacz błękitnego sufitu łagodzi palące rany.
Powiew różanych krzewów otula mnie ja delikatny jedwab.
Zamykam oczy nic już nie czując…

On:
Stoję na peronie,
ściskając odłamek.
Odłamek życia,
które straciło swą cenę.
Odeszłaś.
Bo byłem zbyt wpatrzony w nasze odbicie.
Odbicie w którym byłem z inną,
a ty byłaś szczęśliwa.

Hałas zbliżającego się końca,
rozmowy niewtajemniczonych,
kalejdoskop barw bez połysku.

Rzucam cząstkę życia na parkiet,
unoszę się w powietrzu,
widzę twą twarz przepełnioną bólem.
Spadam.
Trzaskam lustro.

Czerwona barwa zalewa me pole widzenia.
Wzdycham zapach różanych krzewów.

Hałas jest coraz bliżej…

„Nie rób tego” – słyszę,
widzę i czuję.
Stoisz obok w mym śnię,
ale ty odeszłaś.
Dlatego robię krok nic już nie czując…


to mi się najbardziej podoba :) wiem, że to będzie boleć...

1 komentarz:

  1. Wiesz czemu pod tym postem jest tak mało komentarzy? Bo jest on bardzo trudny do zrozumienia i niewiele osób podjęło lub podejmie się go skomentować. Uważam, że w tak krótkim tekście, zawarta jest przepiękna historia. Powiedz mi jedno: skąd ty to wzięłaś? :)

    Pozdrawiam i zapraszam!

    http://recede-ryan-reynolds-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń