czwartek, 16 stycznia 2014

LEKKIE wyobrażenie

Lekkie wyobrażenie o śmierci

  Otworzę oczy, w mroku nocy dostrzegę mistyczną postać.
  Będzie to kobieta, delikatna o skórze mlecznej i jasnej.
  Będzie ubrana w czarną suknię z dawnych epok.
  Będzie miała włosy czarne, aksamitne - falowane, na początku proste jak Życie wydane na świat podążające drogą, piszące własną mapę, biegnącą do tego samego kresu istnienia jak linia narysowana ołówkiem przez wszystkie Życia.
  Podejdzie do mnie, nie przeprosi - ja nie będę błagać. Będzie wysłanniczką Boga, dlaczego mam się bać?
  Podejdzie i dotknie mojego policzka. To będzie koniec, jej oczy nie wyrażą współczucia, ale dłoń będzie ciepła. Będzie spokojna i opanowana jakby robiła to każdej wolnej chwili. Nie odezwie się, nie zapewni, że to początek, bo wie, że za chwilę mój ślad ołówka będzie tylko wspomnieniem.
Dlaczego jeden punkt przecięcia się wszystkich Żyć jest podpisany śmierć/życie? Wybór jest opcjonalny, nie wiemy co się dzieje przed urodzeniem i po śmierci, ale jedno jest pewne, że rodzimy się i umieramy, nasze drogi rozpoczynają i kończą się w tym samym miejscu. Nie analizując przypadku, kiedy kobieta umiera podczas porodu.

-


środa, 15 stycznia 2014

myśl

Nie przywiązuj się do kogoś, kogo możesz stracić.


Czuliście się kiedyś jak guma to żucia? Przeżuta, wypluta i przyklejona pod ławkę, gdzie nie dociera słońce?

(chillout)

Nie miałam ostatnio czasu - nocna impreza, ogarnianie życia..
Wczoraj zaczęłam pisać, że śmiech jest najlepszym lekarstwem na ból, dzisiaj wszystko wróciło ze zdwojoną siłą... Niemal czuję fizyczny ból.




-
The Cranberries – irlandzki zespół rockowy założony w 1989 w Limerick.
Zombie jest to singel i protest. Jego treść dotyczy konfliktów w Irlandii Północnej. Dedykowany jest pamięci dwóch chłopców, Jonathana Balla i Tima Parry'ego, którzy zginęli w zamachach bombowych zorganizowanych przez IRA w Cheshire (północno-zachodnia Anglia) w dniu 20 marca 1993.

środa, 8 stycznia 2014

możliwe

Nie lubię rozgrzebywać starych ran, ale też  nie lubię zostawiać niedokończonych spraw. Przeczytałam przed chwilą w komentarzu na youtubie "każdy z nas gubi się w tym zawirowanym  świecie". Prawda, ale życie jest za krótkie na błędy a kiedy wyjdziemy na prostą zdamy sobie sprawę, że życie nam uciekło niczym taksówka, która za długo czekała na naszą decyzję. Chyba carpe diem...

Ale marzenia spełniają się powoli i trwają tak krótko
(...)
Ale potrzebujesz światła tylko wtedy kiedy robi się ciemno
Tęsknisz za słońcem tylko wtedy kiedy śnieg za oknem
Pojmujesz, że ją kochasz, kiedy pozwolisz jej odejść
Zauważasz, że byłeś szczęśliwy tylko wtedy, gdy ogarnia cię smutek,
Nienawidzisz drogi tylko wtedy, kiedy tęsknisz za domem
Pojmujesz, że ją kochasz, kiedy pozwolisz jej odejść
I pozwalasz jej odejść.

(...)
Bo miłość przychodzi powoli, ale odchodzi tak szybko

Jeszcze jedna zmiana. Dlaczego mam marzyć o niemożliwym? Skoro mogę marzyć o gałce sorbetu cytrynowego, kupić i spełnić marzenie? Ah! Jaki ten rok jest inny! Bolesny, ale z drugiej strony zaczął się tak rodzinnie i nieoczekiwanie, pełny przemyśleń. Pokładam w nim swoje nadzieję.

-
Dzisiaj dwa utwory, tak cholernie prawdziwe. Kawałek pierwszego powyżej.
Mike Rosenberg to niezależny artysta, który urodził się i wychował w Autralii. W 2000 roku przyleciał do Brighton, gdzie wraz z grupą Passanger wydał, później chwalony przez krytyków debiutancki album. W 2007 roku członkowie tego zespołu zdecydowaliśmy się iść własnymi drogami. Rosenberg zatrzymał nazwę zespołu i jako trubadur grał i śpiewał na ulicy. Słuchając go, czy to na płycie czy na żywo można spokojnie powiedzieć, że jest to ekscytujące doznanie. 
 
Kariera młodego, brytyjskiego artysty, miłośnika brzmień swojego ukochanego pianina, nabierała tempa już od jakiegoś czasu, aż w końcu zadebiutował w 2013 roku longplay'em zatytułowanym "Long Way Down". Teksty, które stworzył Tom Odell, cechuje wielka emocjonalność. Są dojrzałe, a siłę ich przekazu z pewnością wzmacnia wokal artysty. Jak na debiut – dawka... przeżyć, jaką serwuje Brytyjczyk, jest powalająca.

wtorek, 7 stycznia 2014

Lalka

Uważam, że szkoła uczy nas rzeczy niepotrzebnych a te praktyczne jak gotowanie, zmiana koła w samochodzie albo samoobrona jest pominięta. Co z tego, że będziemy mieć wiedzę książkową, znać wzór na deltę czy umieć napisać felieton jak co najważniejsze nie nauczy nas to żyć, jak żyć, życia? Dalej będziemy popełniać te same błędy co przed lat nasi poprzednicy, być może nawet nasi rodzice, wchodzić do tej samej rzeki, przechodzić załamania i depresje. Wszystkie modele od wieków są te same, ale nie o tym dzisiaj :)
 Przed przerwą świąteczną zaczęliśmy w szkole omawiać "Lalkę" Bolesława Prusa i dzisiaj również na polskim o niej mówiliśmy. Dokładnie o dwóch fragmentach gdzie Ignacy Rzecki nakręca zabawki i patrząc na nie dostrzega podobieństwo do ludzkiego porządku istnienia. Jeden na początku, drugi na końcu książki. Oto one:
"Niekiedy, podczas tych samotnych zajęć, w starym subiekcie budziło się dziecko. Wydobywał wtedy i ustawiał na stole wszystkie mechaniczne cacka. Był tam niedźwiedź wdrapujący się na słup, był piejący kogut, mysz, która biegała, pociąg, który toczył się po szynach, cyrkowy pajac, który cwałował na koniu, dźwigając drugiego pajaca, i kilka par, które tańczyły walca przy dźwiękach niewyraźnej muzyki. Wszystkie te figury pan Ignacy nakręcał i jednocześnie puszczał w ruch. A gdy kogut zaczął piać łopocząc sztywnymi skrzydłami, gdy tańczyły martwe pary, co chwilę potykając się i zatrzymując, gdy ołowiani pasażerowie pociągu, jadącego bez celu, zaczęli przypatrywać mu się ze zdziwieniem i gdy cały ten świat lalek, przy drgającym świetle gazu, nabrał jakiegoś fantastycznego życia, stary subiekt podparłszy się łokciami śmiał się cicho i mruczał:
- Hi! hi! hi! dokąd wy jedziecie, podróżni?... Dlaczego narażasz kark, akrobato?... Co wam po uściskach, tancerze?... Wykręcą się sprężyny i pójdziecie na powrót do szafy. Głupstwo, wszystko głupstwo!...a wam, gdybyście myśleli, mogłoby się zdawać, że to jest coś wielkiego!...
Po takich i tym podobnych monologach szybko składał zabawki i rozdrażniony chodził go pustym sklepie, a za nim jego brudny pies.
"Głupstwo handel... głupstwo polityka... głupstwo podróż do Turcji... głupstwo całe życie, którego początku nie pamiętamy, a końca nie znamy... Gdzież prawda?..""
i
 „miał bowiem zwyczaj własnoręcznie rozkładać przedmioty drobne, a osobliwie mechaniczne zabawki. Nie chciał zresztą, ażeby prosty człowiek wiedział, że on sam najlepiej bawi się sklepowymi zabawkami.
Jak zwykle, tak i tym razem wydobył wszystkie, zapełnił nimi cały kontuar i wszystkie jednocześnie nakręcił. Po raz tysiączny w życiu przysłuchiwał się melodiom grających tabakierek i patrzył, jak niedźwiedź wdrapuje się na słup, jak szklana woda obraca młyńskie koła, jak kot ugania się za myszą, jak tańczą krakowiacy, a na wyciągniętym koniu pędzi dżokej.
I przypatrując się ruchowi martwych figur po tysiączny raz w życiu powtarzał :
"Marionetki!... Wszystko marionetki!... Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co im każe sprężyna, taka ślepa jak one..."
Kiedy źle kierowany dżokej wywrócił się na tańczących parach, pan Ignacy posmutniał.
"Dopomóc do szczęścia jeden drugiemu nie potrafi - myślał - ale zrujnować cudze życie umieją tak dobrze, jak gdyby byli ludźmi..."
  Kiedyś, bardzo dawno temu jak bawiłam się lalkami (miałam piękny różowy pałac) nachodziła mnie taka myśl, czy ktoś się mną nie bawi jak ja tymi lalkami? Chyba ten topos theatrum mundi był ze mną od lat i dzisiaj tak naprawdę się ujawnił, wypłynął na powierzchnie. Zdałam sobie sprawę, że jesteśmy nic nie znaczącym pyłkiem, odgrywamy pewną rolę a potem znikamy. Jeszcze raz zacytuje (śmieszne, nawet kilka dni temu otaczał mnie ten temat a nie potrafiłam go zauważyć) W. Szekspira świat jest teatrem aktorami ludzie którzy kolejno wchodzą i znikają.  Każdy z nas gra, zakłada maskę, rodzi się i umiera.
Kłamiemy, oszukujemy, nawet nie wiemy co chcemy, kochamy, martwimy się...
Mamy zapisany scenariusz. Ja wierzę w przeznaczenie, nie wierzę w wolną wolę. Czy w ogóle ona istnieje, wolna wola? Niby jesteśmy kowalami własnego losu a ten bywa przewrotny. Często pojawia się motyw zmiany przeznaczenia, ale czy aby to nie jest zapisane w scenariuszu "myśli, że zmienia przeznaczenie"? Filozofia jest ciężkim działem, wszystko zależy od człowieka. Ja dzisiaj zmieniłam swoją - mogę kochać wszystkich, ale zaufam nie wielu, zero przywiązywania się. Jeśli ktoś będzie chciał mnie zranić, to zrobię to pierwsza. Dość rozczulania się nad drobnostkami, życie jest życiem. Każdy jest aktorem, dlaczego ja nie mam być lepszym?

-
Matrix jest artystą, którego śmiało można nazwać ikoną gatunku drumnbass. W 1997r. otworzył własną oficynę Metro Recordings, jego działalność obfituje w sukcesy. Pochodzi z Londynu.
Natomiast z kwitnącego życiem kulturalnym Liverpoolu jest Futurebound.  Na początku lat 90 minionego stulecia, dzięki inspiracji takich tuz jak Fabio, Grooverider, Mickey Finn i Top Buzz postanowił zająć się muzyką.

poniedziałek, 6 stycznia 2014

moda

   Znowu zdjęcia muszą poczekać...
   Po obejrzeniu teledysku Even It Up pomyślałam "wszyscy wyglądają tak samo" i po krótkiej chwili uświadomiłam sobie, że to moda sprawia, że każdy wygląda podobnie. Nie zależnie od płci, więc dlaczego wszyscy w dzisiejszych czasach bulwersują się, że mężczyźni, chłopcy chodzą w rurkach, różowych koszulkach, noszą torby na ramię czy korzystają z solarium? A dziewczyny obcinają na krótko włosy, ozdabiają swoje ciało tatuażami i kolczykami? Dlaczego to się spotyka z takim niesmakiem wśród społeczeństwa? 
  Cofnijmy się w czasie: 
<- Czy nie wyglądają podobnie?

  A dzisiaj? Czy widzicie na tych zdjęciach aż tak bardzo porażająca różnicą?



  I jeden z moich ukochanych zespołów, wczoraj i dziś:

  Można by powiedzieć, że każda epoka ma swoje prawa, ale jedna rzecz chcąc, nie chcąc, mając tego świadomość lub nie pozostaje bez zmian. Moda jest powszechnie obecna wśród nas i każdy w pewien sposób za nią podąża.
  Pewnie pomyśleliście o subkulturach. Niektórzy goci, metale, skejci... Kiedyś spotkałam się z pytaniem, które brzmiało mnij więcej tak: metalówa, normalna czy jeszcze ktoś inny? Właśnie, a ten normalny to kto? W sumie każdy kto nie należy do jakieś subkultury, ubiera się normalnie, ale czy ta normalność nie jest modą? Zazwyczaj ubieramy się w to co znajdziemy w sklepach a tam modne, sezonowe ubrania. Ja osobiście wybieram ubrania, które mi się podobają, nie lecę kupować czegoś co pojawiło się w sklepie i każdy to ma, jeśli mi nie przypadnie do gustu, chyba jak każdy. 
  Ostatnio koleżanka napisała, że chciała kupić prezent dla chłopaka i w dziale dla mężczyzn koszulki ze Smerfami, rurki, itp. To nas otacza. Pamiętam jak w podstawówce chodziłam w sztruksowych spodniach a potem zaczęłam chodzić w rurkach. Jeśli dziewczyny, to dlaczego nie chłopcy? Kiedyś wszyscy nosili dzwony, kolorowe ubrania, wielkie, natapirowane fryzury i nikt się nie bulwersował. Ktoś wymyślił rurki, to dlaczego tylko kobiety mają w nich chodzić a mężczyźni nie? Solarium? Czemu nie, z umiarem każdy może. Jak ktoś widział mężczyznę pomarańczowego, spokojnie, kobiety też się zdarzają.
  Wracając do subkultur. Powstały, tylko i wyłącznie dzięki modzie. Zapanował wśród społeczeństwa pewien trend i przetrwał w odłamach do dziś. Każdy powinn ubierać się jak chce i w czym czuje się wygodnie. 
  Dlaczego mężczyzna w różowej koszulce jest uznawany za pedała? Kiedyś też się tak ubierali, nie rozumiem tego i chyba nie zrozumiem. Kobiety i mężczyźni upodabniają się do siebie, bo moda jest jedna. Niczym nie podzielona, a fakt, że Polska jest nietolerancyjna to zupełnie inny problem, ale skoro kiedyś, to czemu dziś jest "zła moda"? Moda to moda, przychodzi odchodzi, zostawiając ślady.

Mam nadzieję, że coś zrozumieliście z tego co chciałam Wam przekazać:) Być może trochę źle ubrane w słowa i chaotyczne.

-
A teraz kolejna rzecz. Muzyka jest dla mnie bardzo ważna, nieodłączny element życia każdego, tam mi się wydaje :) Wszechobecna, potrzebna do życia. Poprawia nastrój lub smuci się razem z nami, dlatego postanowiłam pod każdym postem publikować jakąś piosenkę z krótką notką. Zaczynajmy :)

Rockowa grupa Heart została założona przez siostry Ann i Nancy Wilson w 1973 roku, w Seattle. W latach 70. grupa cieszyła się ogromną popularnością. W jej brzmieniu, które stanowiło mieszankę folk-rocka i tzw. "power ballad", słychać było wyraźne inspiracje twórczością Led Zeppelin. Heart istnieje do dziś i cały czas tworzy muzykę.

sobota, 4 stycznia 2014

nieśmiertelność

Jestem taka, wczoraj byłam taka szczęśliwa! W wakacje zaczęłam coś pisać, wróciłam do domu i to zgubiłam... I po tylu miesiącach znalazłam! Chciałam to już dawno opublikować, ale nie potrafiłam tego otworzyć :( Ale już to nadrabiam!


  Pod wpływem pewnego bodźca, którego w tej chwili nie potrafię przytoczyć, zaczęłam się zastanawiać czym jest nieśmiertelność? Dla żadnego z nas to pojęcie nie jest obce, ale czy ktoś umie odpowiedzieć dokładniej niż  "życie wieczne" bądź "nigdy nie umrzeć"?
  Zastanawiałam się i doszłam do wniosku, że ja nie potrafię, wcześniej nie znając odpowiedzi na ważniejsze. Czym jest życie? Wszechogarniającą falą uczuć, doznań, myśli, doświadczeń, błędów, wzlotów, upadków... Zwykłych czynności jak jedzenia, spanie, czytania, wydalanie, oddychanie, wspominanie, planowanie, bieganie... I tak w nieskończoność...
  Każdą z tych czynności człowiek wykonuje żyjąc, mając tego świadomość lub niekoniecznie, tak jak zwierzęta, bakterie i inne żywe organizmy kierujemy się chęcią przetrwania, wiemy co należy robić by żyć.
  Tak na prawdę definicji życia jest tyle ile ludzi - jedno wielkie gówno, dar, nic nie znacząca sekunda dla całego świata czy cytując Wiliama Szekspira świat jest teatrem aktorami ludzie którzy kolejno wchodzą i znikają i...
  By być nieśmiertelnym musielibyśmy wiecznie wykonywać czynności, nasze ciało nie mogło by się ze starzec  w przeciwnym razie nie udźwignęlibyśmy ich ciężaru. 
  Tu się zatrzymajmy na dwa pytania. Czy ktoś z nas mógłby poręczyć, że nieśmiertelność naprawdę istnieje? Czy ktoś kiedykolwiek widział osobą obdarzoną tym darem? Obawiam się, że nie, aczkolwiek to jest złudne. Gdyby naprawdę takie osoby istniały to by się ukrywały przed obawą trafienia do laboratorium jako 'królik'. Chociaż może się naoglądałam za dużo science-fiction? 
  W każdym wypadku posunę się do podzielenia nieśmiertelności na pewną i nie pewną do której nie ma wątpliwości - życie wieczne, żyli długo i szczęśliwie... A co do pierwszej, wydaje mi się, że każdy człowiek może być nieśmiertelny. Już Horacy w starożytności pisał o nieśmiertelności poezji Exegi monumentum. wiecznie żywa Marilyn Monroe, Achilles, który wybrał chwałę i pamięć, wielu wielu innych artystów, poetów, których imiona do dziś pamiętamy a już od tylu lat są nieobecni wśród żywych.
  Chciałabym zakończyć słowami Rafała Kosika Prze­mija­my. Sta­re ustępu­je miej­sca no­wemu, w ten sposób świat po­suwa się nap­rzód. Ale pa­miętaj­my o tych, którzy od­chodzą - ta pa­mięć da­je im nieśmiertelność. I to jest chyba sposób na nieśmiertelność, pamięć żywych, kiedy my odejdziemy.

czwartek, 2 stycznia 2014

poukładanie

Jedna rzecz więcej do zrobienia na dwa tysiące czternasty - nauczyć się pisać w sposób poukładany :) Bynajmniej nie tak bardzo chaotycznie jak to do tej pory, ale to wszystko przez to, że próbuje zachować anonimowość, może nie w sposób dosłowny, ale jak kiedyś naprowadzę ten blog na odpowiednie tory, obejmę jakiś kierunek i będę wiedziała co z nim zrobić, by zaprezentować go znajomym, to nie chciałbym, żeby każdy wiedział co przeżywałam, w jakie sfery uczuć wchodziłam. Po drugie, ten blog przerodził się trochę w mój pamiętnik, w sumie rzecz biorąc blog to jest jakaś forma zapisywania swoich myśli, nadziei, rozczarowań... Może to też dlatego, że przestałam pisać pamiętnik, ale z doświadczenia wiem, że nic dobrego z tego nie wynika.
Hm, tak mi się wydaje, że to przez te dwie rzeczy, wygląda tu jak wygląda. Jedno do drugiego nie pasuje, próbuje wszystko pogodzić i wychodzi chaos. Dokładnie tak jak w mojej głowie, wieczna bitwa myśli, niestety.
Za parę dni spróbuje wrzucić kilka zdjęć :)

my name is whatever you call me

PS. czekam z niecierpliwością na aparat!  <3