niedziela, 29 grudnia 2013

italiano

Chłodny przełamał się świt, wstałam by z trudem się wzbić nad ten pejzaż tak blady i senny czy wciąż jeszcze pamiętasz mnie? Miasto się budzi ze snu, swą twarz odsłania leniwym gestem, z dachów srufnęły gołębie, czy wciąż jeszcze pamiętasz mnie?
Kiedyś mnie uczyłeś jak silną być i nie żałować niczego co już stało się, lecz wiedz, że nie jest łatwo mi, gdy dziś powtarzam Twoje słowa. Czy wciąż pamiętasz jeszcze mnie?

Coś we mnie pękło na pół , przeszyło dreszczem gdy gdzieś ostatnio na Twoje natknęłam się zdjęcie, czy wciąż jeszcze pamiętasz mnie? Kiedyś mnie uczyłeś jak silną być i nie żałować niczego co już stało się (niczego co już stało się). Lecz wiedz, że nie jest łatwo mi, gdy dziś powtarzam Twoje słowa. Czy wciąż pamiętasz jeszcze mnie? Czy pamiętasz , czy pamiętasz , czy pamiętasz jeszcze mnie wciąż pamiętasz czy pamiętasz, czy pamiętasz jeszcze mnie?

Rozkołysały się dni, rozlały rzeką wezbranych wspomnień, aaaa, aaaaa...
Kiedyś mnie uczyłeś jak silną być i nie żałować niczego co już stało się (niczego co już stało się). Lecz wiedz, że nie jest łatwo mi, gdy dziś powtarzam Twoje słowa Czy wciąż pamiętasz jeszcze mnie?
Czy wciąż jeszcze pamiętasz?

 _
Życie jest bolesne. Zbliża się rok dwa tysiące czternasty! Powinnam to napisać miesiąc temu albo wcześniej, kiedy by mi się zachciało, nie byłby błąd. Przeczytałam u kogoś, że życzenia są głupie, nie szczere i kiczowate, moje są. I mimo, że zawsze mam z nimi problem, postanowiłam sobie złożyć, na Nowy Rok i równocześnie WAM.
mniej bólu, rozczarowań, łamania, kłamstw, ufania innym, uległości, może mniej wymiotowania i łez, nadziei? chyba raczej mniej, mniej wyrzutów sumienia o tak., złych decyzji, ranienia innych, utraty innych i wiary, mniej facebooka i kłopotów, a czego więcej? uśmiechu, spotkań i wszystkiego po czym wyjdę cała/wyjdziemy cali.

piątek, 13 grudnia 2013

o-ho

nie podobają mi się tak duże odstępy tutaj, ale nie wiem jak to naprawić;/ blog ogar! a tymczasem

naprawdę nie mogę przestać... ale poprawiło mi to bynajmniej dziś samopoczucie, cały dzień czułam mdłości.
jutro są AMNESTY, więc mnie nie będzie, może dopiero poniedziałek. nie mogę się doczekać :) obym się nie zawiodła..

 -
Patrząc daleko w przestrzeń nie widziałam nic, próbował dostrzec powietrze coś ulotnego jak puszek z dmuchawca unoszący się na powietrzu, jak ptak. Spuściłam wzrok na ławkę, na wyryte w pomarańczowym drewnie inicjały i wyznania miłości. Ile z nich przetrwało, ile się wykoleiło na nie oznakowanych zakrętach życia? Ile kłódek zaczepionych na mostach, ile jest symboli miłości i oddania? Czy to coś zmienia?

Do you still believe in love?

czwartek, 12 grudnia 2013

balla



Ona:
Chodzę w deszczu,
między kroplami.
Gwiazdy są nade mną,
księżyc oświetla twą twarz.
Wyciągam dłoń,
chwytam w nią słona łzę.
Spoglądam w twoją twarz,
ale ty jesteś nade mną.

Kałuża jak lustro, pęka i się trzaska.
Odłamki kaleczą moje ciało,
wpadają do mych oczu.

Bierzesz mnie w ramiona,
szepczesz – „Kocham Cię”,
ale ja tego nie słyszę.
Widzę Cię z inną.

Jak kropla rosy ześlizgująca się z źdźbła
uwalniam swe ciało.
Biegnę.
Twój krzyk zagłuszony przez grzmot
otula mnie niczym koc pełen kolców.

Zielony perski dywan tuli mnie do snu.
Płacz błękitnego sufitu łagodzi palące rany.
Powiew różanych krzewów otula mnie ja delikatny jedwab.
Zamykam oczy nic już nie czując…

On:
Stoję na peronie,
ściskając odłamek.
Odłamek życia,
które straciło swą cenę.
Odeszłaś.
Bo byłem zbyt wpatrzony w nasze odbicie.
Odbicie w którym byłem z inną,
a ty byłaś szczęśliwa.

Hałas zbliżającego się końca,
rozmowy niewtajemniczonych,
kalejdoskop barw bez połysku.

Rzucam cząstkę życia na parkiet,
unoszę się w powietrzu,
widzę twą twarz przepełnioną bólem.
Spadam.
Trzaskam lustro.

Czerwona barwa zalewa me pole widzenia.
Wzdycham zapach różanych krzewów.

Hałas jest coraz bliżej…

„Nie rób tego” – słyszę,
widzę i czuję.
Stoisz obok w mym śnię,
ale ty odeszłaś.
Dlatego robię krok nic już nie czując…


to mi się najbardziej podoba :) wiem, że to będzie boleć...

środa, 11 grudnia 2013

klik

tak dawno mnie tu nie było, od września... dopiero wczoraj weszłam, bo wszędzie BLOGI BLOGI BLOGI BLOGI BLOGI BLOGI a mój czeka. dodałam dwa wiersze, które omawialiśmy na lekcji, są piękne, ale moja klasa psuje atmosferę. miałam też czas by przejrzeć zawartość postów i... mało w nich mnie, dużo muzyki, ale to tylko dlatego, że muzyka dobrze oddaje nastój w którym właśnie pisałam i przynajmniej troszeczkę pomaga. a po drugie mało tekstu, nie lubię pisać o czymś co gdzieś już i tak jest, bez sensu kopiuj wklej. chociaż i tak jak coś swojego napisze to już jest napisane innymi słowami, teraz nie ma czegoś czego już nie ma :< smutne, może kiedyś najdzie mnie refleksja (mimo wszystko to słowo mnie śmieszy) i chęć, żeby coś więcej o tym. postaram się pisać częściej, takie postanowienie adwentowe :)

napisałam kiedyś kilka hm.. o ile tak to można nazwać, wierszy. po jednym na dzień? :)



Kliknięcie cierpienia
Jedno kliknięcie,
jedno słowo przepowiadające cierpienie
zaowocowane szczęściem dwojga ludzi.
Rozjarzone oczy,
chęć poznania osoby z naprzeciwka.
Pragnienie odkrycia tajemnicy serca,
sny splecione z marzeniami,
o przyszłości która nas niszczy.
Uczucie ciepła gdy jesteśmy blisko,
jednak oddalenie tam gdzie nie sięgamy.
Nasze oczy widzące aluzję,
grę przeznaczenia.
Dlaczego musimy tego doświadczyć?
Bańka ze złotym pyłem
dająca nam tyle szczęścia,
zmieniająca się w kopułę z czarnym dymem,
dusząca nas.
Pęknięcie,
powiem rzeczywistości rozsypujące nasze sny,
zostawiające rysę we wspomnieniach.
Chwila…
Ból wzajemny przez kabel połączony,
jeden świat, dwa miejsca osób cierpiących.
Nasze życie jak konstelacja gwiazd
to wybór ścieżek,
nie zawsze słusznych.
Jedna spadająca gwiazda,
dwa marzenia,
czy aby takie same?
Czas nam odpowie…

jest najgorszy. nigdy go nie lubiłam. i, żeby wyprostować to są 'wiersze' napisane w 1, 2, raczej już nie w 3 klasie gimnazjum...

wtorek, 10 grudnia 2013

what now


Między nami nic nie było!
Żadnych zwierzeń, wyznań żadnych,
Nic nas z sobą nie łączyło
Prócz wiosennych marzeń zdradnych;

Prócz tych woni, barw i blasków
Unoszących się w przestrzeni,
Prócz szumiących śpiewem lasków
I tej świeżej łąk zieleni;

Prócz tych kaskad i potoków
Zraszających każdy parów,
Prócz girlandy tęcz, obłoków,
Prócz natury słodkich czarów;

Prócz tych wspólnych, jasnych zdrojów,
Z których serce zachwyt piło,
Prócz pierwiosnków i powojów
Między nami nic nie było!


Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę,
Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę;
Jednakże gdy cię długo nie oglądam,
Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam;
I tęskniąc sobie zadaję pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?

Gdy z oczu znikniesz, nie mogę ni razu
W myśli twojego odnowić obrazu?
Jednakże nieraz czuję mimo chęci,
Że on jest zawsze blisko mej pamięci.
I znowu sobie powtarzam pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?

Cierpiałem nieraz, nie myślałem wcale,
Abym przed tobą szedł wylewać żale;
Idąc bez celu, nie pilnując drogi,
Sam nie pojmuję, jak w twe zajdę progi;
I wchodząc sobie zadaję pytanie;
Co tu mię wiodło? przyjaźń czy kochanie?

Dla twego zdrowia życia bym nie skąpił,
Po twą spokojność do piekieł bym zstąpił;
Choć śmiałej żądzy nie ma w sercu mojem,
Bym był dla ciebie zdrowiem i pokojem.
I znowu sobie powtarzam pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?

Kiedy położysz rękę na me dłonie,
Luba mię jakaś spokojność owionie,
Zda się, że lekkim snem zakończę życie;
Lecz mnie przebudza żywsze serca bicie,
Które mi głośno zadaje pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czyli też kochanie?

Kiedym dla ciebie tę piosenkę składał,
Wieszczy duch mymi ustami nie władał;
Pełen zdziwienia, sam się nie postrzegłem,
Skąd wziąłem myśli, jak na rymy wbiegłem;
I zapisałem na końcu pytanie:
Co mię natchnęło? przyjaźń czy kochanie?



chyba nie trzeba niczego mówić. ciężko jest się do czegoś przekonać, jeśli jest kilka uczuć w jednej osobie, jakby kilka osobowości. kazali mi wszystko wykrzyczeć... chyba w lustro, prosto w oczy.. na prawdę ciężko być szczerym ze sobą, ja nie umiem. a co potem? całe życie jedną z wielu...