"Niekiedy, podczas tych samotnych zajęć, w starym subiekcie budziło się dziecko. Wydobywał wtedy i ustawiał na stole wszystkie mechaniczne cacka. Był tam niedźwiedź wdrapujący się na słup, był piejący kogut, mysz, która biegała, pociąg, który toczył się po szynach, cyrkowy pajac, który cwałował na koniu, dźwigając drugiego pajaca, i kilka par, które tańczyły walca przy dźwiękach niewyraźnej muzyki. Wszystkie te figury pan Ignacy nakręcał i jednocześnie puszczał w ruch. A gdy kogut zaczął piać łopocząc sztywnymi skrzydłami, gdy tańczyły martwe pary, co chwilę potykając się i zatrzymując, gdy ołowiani pasażerowie pociągu, jadącego bez celu, zaczęli przypatrywać mu się ze zdziwieniem i gdy cały ten świat lalek, przy drgającym świetle gazu, nabrał jakiegoś fantastycznego życia, stary subiekt podparłszy się łokciami śmiał się cicho i mruczał:
- Hi! hi! hi! dokąd wy jedziecie, podróżni?... Dlaczego narażasz kark, akrobato?... Co wam po uściskach, tancerze?... Wykręcą się sprężyny i pójdziecie na powrót do szafy. Głupstwo, wszystko głupstwo!...a wam, gdybyście myśleli, mogłoby się zdawać, że to jest coś wielkiego!...
Po takich i tym podobnych monologach szybko składał zabawki i rozdrażniony chodził go pustym sklepie, a za nim jego brudny pies.
"Głupstwo handel... głupstwo polityka... głupstwo podróż do Turcji... głupstwo całe życie, którego początku nie pamiętamy, a końca nie znamy... Gdzież prawda?..""
i
„miał bowiem zwyczaj własnoręcznie rozkładać przedmioty drobne, a osobliwie mechaniczne zabawki. Nie chciał zresztą, ażeby prosty człowiek wiedział, że on sam najlepiej bawi się sklepowymi zabawkami.
Jak zwykle, tak i tym razem wydobył wszystkie, zapełnił nimi cały kontuar i wszystkie jednocześnie nakręcił. Po raz tysiączny w życiu przysłuchiwał się melodiom grających tabakierek i patrzył, jak niedźwiedź wdrapuje się na słup, jak szklana woda obraca młyńskie koła, jak kot ugania się za myszą, jak tańczą krakowiacy, a na wyciągniętym koniu pędzi dżokej.
I przypatrując się ruchowi martwych figur po tysiączny raz w życiu powtarzał :
"Marionetki!... Wszystko marionetki!... Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co im każe sprężyna, taka ślepa jak one..."
Kiedy źle kierowany dżokej wywrócił się na tańczących parach, pan Ignacy posmutniał.
"Dopomóc do szczęścia jeden drugiemu nie potrafi - myślał - ale zrujnować cudze życie umieją tak dobrze, jak gdyby byli ludźmi..."
Kłamiemy, oszukujemy, nawet nie wiemy co chcemy, kochamy, martwimy się...
Mamy zapisany scenariusz. Ja wierzę w przeznaczenie, nie wierzę w wolną wolę. Czy w ogóle ona istnieje, wolna wola? Niby jesteśmy kowalami własnego losu a ten bywa przewrotny. Często pojawia się motyw zmiany przeznaczenia, ale czy aby to nie jest zapisane w scenariuszu "myśli, że zmienia przeznaczenie"? Filozofia jest ciężkim działem, wszystko zależy od człowieka. Ja dzisiaj zmieniłam swoją - mogę kochać wszystkich, ale zaufam nie wielu, zero przywiązywania się. Jeśli ktoś będzie chciał mnie zranić, to zrobię to pierwsza. Dość rozczulania się nad drobnostkami, życie jest życiem. Każdy jest aktorem, dlaczego ja nie mam być lepszym?
-
Matrix jest artystą, którego śmiało można nazwać ikoną gatunku drumnbass. W 1997r. otworzył własną oficynę Metro Recordings, jego działalność obfituje w sukcesy. Pochodzi z Londynu.
Natomiast z kwitnącego życiem kulturalnym Liverpoolu jest Futurebound. Na początku lat 90 minionego stulecia, dzięki inspiracji takich tuz jak Fabio, Grooverider, Mickey Finn i Top Buzz postanowił zająć się muzyką.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz