wtorek, 7 stycznia 2014

Lalka

Uważam, że szkoła uczy nas rzeczy niepotrzebnych a te praktyczne jak gotowanie, zmiana koła w samochodzie albo samoobrona jest pominięta. Co z tego, że będziemy mieć wiedzę książkową, znać wzór na deltę czy umieć napisać felieton jak co najważniejsze nie nauczy nas to żyć, jak żyć, życia? Dalej będziemy popełniać te same błędy co przed lat nasi poprzednicy, być może nawet nasi rodzice, wchodzić do tej samej rzeki, przechodzić załamania i depresje. Wszystkie modele od wieków są te same, ale nie o tym dzisiaj :)
 Przed przerwą świąteczną zaczęliśmy w szkole omawiać "Lalkę" Bolesława Prusa i dzisiaj również na polskim o niej mówiliśmy. Dokładnie o dwóch fragmentach gdzie Ignacy Rzecki nakręca zabawki i patrząc na nie dostrzega podobieństwo do ludzkiego porządku istnienia. Jeden na początku, drugi na końcu książki. Oto one:
"Niekiedy, podczas tych samotnych zajęć, w starym subiekcie budziło się dziecko. Wydobywał wtedy i ustawiał na stole wszystkie mechaniczne cacka. Był tam niedźwiedź wdrapujący się na słup, był piejący kogut, mysz, która biegała, pociąg, który toczył się po szynach, cyrkowy pajac, który cwałował na koniu, dźwigając drugiego pajaca, i kilka par, które tańczyły walca przy dźwiękach niewyraźnej muzyki. Wszystkie te figury pan Ignacy nakręcał i jednocześnie puszczał w ruch. A gdy kogut zaczął piać łopocząc sztywnymi skrzydłami, gdy tańczyły martwe pary, co chwilę potykając się i zatrzymując, gdy ołowiani pasażerowie pociągu, jadącego bez celu, zaczęli przypatrywać mu się ze zdziwieniem i gdy cały ten świat lalek, przy drgającym świetle gazu, nabrał jakiegoś fantastycznego życia, stary subiekt podparłszy się łokciami śmiał się cicho i mruczał:
- Hi! hi! hi! dokąd wy jedziecie, podróżni?... Dlaczego narażasz kark, akrobato?... Co wam po uściskach, tancerze?... Wykręcą się sprężyny i pójdziecie na powrót do szafy. Głupstwo, wszystko głupstwo!...a wam, gdybyście myśleli, mogłoby się zdawać, że to jest coś wielkiego!...
Po takich i tym podobnych monologach szybko składał zabawki i rozdrażniony chodził go pustym sklepie, a za nim jego brudny pies.
"Głupstwo handel... głupstwo polityka... głupstwo podróż do Turcji... głupstwo całe życie, którego początku nie pamiętamy, a końca nie znamy... Gdzież prawda?..""
i
 „miał bowiem zwyczaj własnoręcznie rozkładać przedmioty drobne, a osobliwie mechaniczne zabawki. Nie chciał zresztą, ażeby prosty człowiek wiedział, że on sam najlepiej bawi się sklepowymi zabawkami.
Jak zwykle, tak i tym razem wydobył wszystkie, zapełnił nimi cały kontuar i wszystkie jednocześnie nakręcił. Po raz tysiączny w życiu przysłuchiwał się melodiom grających tabakierek i patrzył, jak niedźwiedź wdrapuje się na słup, jak szklana woda obraca młyńskie koła, jak kot ugania się za myszą, jak tańczą krakowiacy, a na wyciągniętym koniu pędzi dżokej.
I przypatrując się ruchowi martwych figur po tysiączny raz w życiu powtarzał :
"Marionetki!... Wszystko marionetki!... Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co im każe sprężyna, taka ślepa jak one..."
Kiedy źle kierowany dżokej wywrócił się na tańczących parach, pan Ignacy posmutniał.
"Dopomóc do szczęścia jeden drugiemu nie potrafi - myślał - ale zrujnować cudze życie umieją tak dobrze, jak gdyby byli ludźmi..."
  Kiedyś, bardzo dawno temu jak bawiłam się lalkami (miałam piękny różowy pałac) nachodziła mnie taka myśl, czy ktoś się mną nie bawi jak ja tymi lalkami? Chyba ten topos theatrum mundi był ze mną od lat i dzisiaj tak naprawdę się ujawnił, wypłynął na powierzchnie. Zdałam sobie sprawę, że jesteśmy nic nie znaczącym pyłkiem, odgrywamy pewną rolę a potem znikamy. Jeszcze raz zacytuje (śmieszne, nawet kilka dni temu otaczał mnie ten temat a nie potrafiłam go zauważyć) W. Szekspira świat jest teatrem aktorami ludzie którzy kolejno wchodzą i znikają.  Każdy z nas gra, zakłada maskę, rodzi się i umiera.
Kłamiemy, oszukujemy, nawet nie wiemy co chcemy, kochamy, martwimy się...
Mamy zapisany scenariusz. Ja wierzę w przeznaczenie, nie wierzę w wolną wolę. Czy w ogóle ona istnieje, wolna wola? Niby jesteśmy kowalami własnego losu a ten bywa przewrotny. Często pojawia się motyw zmiany przeznaczenia, ale czy aby to nie jest zapisane w scenariuszu "myśli, że zmienia przeznaczenie"? Filozofia jest ciężkim działem, wszystko zależy od człowieka. Ja dzisiaj zmieniłam swoją - mogę kochać wszystkich, ale zaufam nie wielu, zero przywiązywania się. Jeśli ktoś będzie chciał mnie zranić, to zrobię to pierwsza. Dość rozczulania się nad drobnostkami, życie jest życiem. Każdy jest aktorem, dlaczego ja nie mam być lepszym?

-
Matrix jest artystą, którego śmiało można nazwać ikoną gatunku drumnbass. W 1997r. otworzył własną oficynę Metro Recordings, jego działalność obfituje w sukcesy. Pochodzi z Londynu.
Natomiast z kwitnącego życiem kulturalnym Liverpoolu jest Futurebound.  Na początku lat 90 minionego stulecia, dzięki inspiracji takich tuz jak Fabio, Grooverider, Mickey Finn i Top Buzz postanowił zająć się muzyką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz